Coraz częściej młodzi ludzie decydują się na związek bez „konieczności” zalegalizowania go. Śluby straciły nieco na swej popularności, natomiast rozwody są obecnie bardzo popularne. Dlaczego tak się dzieje?
Od początku
Biologicznie jesteśmy zaprogramowani na tymczasowość. Monogamia nie jest stanem naturalnym i korzystnym dla naszego gatunku. Pierwotni ludzie wiązali się ze sobą tylko na czas pozwalający zapewnić przeżycie jednemu dziecku, czyli na około cztery lata. I tak było przez tysiące lat, aż pojawiła się w naszym życiu kultura, a wraz z nią instytucja małżeństwa. Oczywiście początkowo było to tylko prowadzenie wspólnego gospodarstwa. Później, gdy okazało się że małżeństwo służy dobru całej rodziny, zaczęto je promować. Stopniowo w europejskim kręgu kulturowym uświęcone małżeństwo stawało się czymś naturalnym, zaś życie ze sobą bez ceremonii – czymś sprzecznym. Sytuacja odwróciła się w drugą stronę mniej więcej w połowie XX wieku, za sprawą ruchów feministycznych, młodzieżowych, hippisów, rock’n’rolla i rewolucji seksualnej. Dziś normą staje się życie bez ślubu.
Wolna miłość
Współcześnie wiele par żyje prawie jak małżeństwo – w związkach nieformalnych. Razem wychowują dzieci, biorą kredyty na mieszkania, samochody, o skokach w bok myślą rzadko, a o zrealizowaniu związku – wcale. Najpierw młodzi ludzie, którzy nie planują od razu mieć dzieci, mieszkają przez jakiś czas z sobą i dobrze się poznają. Dopiero później podejmują decyzję, czy rzeczywiście chcą małżeństwa, potwierdzającego, że będą z sobą, póki śmierć ich nie rozłączy. Jednak, gdy zdecydują się na rozstanie, nie pociąga to za sobą problemów urzędowych, prawnych i finansowych, jak to się dzieje w przypadku zalegalizowanego prawnie i sakramentalnie małżeństwa.
Ile osób tak żyje
Jedyne oficjalne dane na temat tego, ile osób w Polsce żyje „na kocią łapę”, pochodzą z Narodowego Spisu Powszechnego przeprowadzonego w 2002 r. Wynika z niego, że takich par było wtedy około 200 tysięcy. W najnowszych badaniach przeprowadzonych na 3 tysiącach kobiet w wieku 25 – 40 lat, co trzecia przyznała się do życia z partnerem bez ślubu, bo w ankiecie nie używano słowa „konkubinat”. Niedoszacowanie skali konkubinatu w Polsce wynika z tego, że samo określenie „konkubinat” jest odbierane przez Polaków negatywnie, ponieważ kojarzy im się z patologią i biedą. Z badań przeprowadzonych w 2008 r. na zlecenie dziennika „Metro” wynika, że mniej niż połowa 24 - 34-latków zawiera małżeństwo, a w dużych miastach związek legalizuje niewiele więcej niż jedna trzecia.
Skąd wątpliwości
Wątpliwości dotyczące zawarcia małżeństwa wynikają nie z tego, że jeden z partnerów nie jest pewien drugiego. Oni po prostu nie są pewni samych siebie. Zwykle czują się nadmiernie odpowiedzialni lub nie chcą przyjmować na siebie odpowiedzialności. Źródła takich zachowań najczęściej tkwią w doświadczeniach wyniesionych z domu rodzinnego. Zarówno bardzo złe relacje między rodzicami, jak również zbyt idealne, mogą powodować w dzieciach lęk, czy będą potrafiły stworzyć udany związek.
Na podstawie: „Charaktery – magazyn psychologiczny”



