Renata Pieczonka: To bycie w chwili, radość, czerpanie jej z życia i przekazywanie jej innym poprzez moją twórczość, a także warsztaty, które prowadzę. Przestałam czerpać cokolwiek na studiach z tego, co się tam wykłada. Czułam, że to jest zatrzymanie, że już się nie rozwijam. Przyszłam pewnego dnia pod tablicę z planem zajęć i czułam, że nie zrobię już ani kroku, że gdzie indziej mam coś do zrobienia.
SJ: Moje następne pytanie dotyczy Pani malarstwa. Przemyślane i mądre opiera się ono na symbolach kwiatowych, a także związanych z mandalami. Jakie przesłania niesie ze sobą wykorzystanie tych motywów?
RP: Mandale wykorzystuję indywidualnie, czasami tylko tworzę je dla kogoś, na zamówienie. Kiedy zaczynam malować, to tworzy się pewien rodzaj wibracji. Chcę go jak najszybciej uchwycić w obrazie i w sumie okazuje się, że motyw nie jest taki istotny. On musi być jak najprostszy, jak najłatwiej przyswajalny. W ostatnich moich obrazach jest coraz bardziej intymny i dotykający kobiecości. Ważny jest kolor i to, co kolor ze sobą niesie.
SJ: Czy kojarzyła Pani swoją twórczość z chromoterpią, leczeniem kolorami?
RP: Nie, aczkolwiek wiem, że niektórzy przypisują moim obrazom działanie terapeutyczne. Wiem, że one stymulują w stronę radości. Obserwuję to na wystawach.
RP: Tak, to bardzo konkretne medytacje. Są na tyle twórcze, że mogą się ciągle przetwarzać. Pytanie – odpowiedź, pytanie – odpowiedź – tak jak w życiu. Ważne jest jeszcze w jakim stanie się to robi. Na moich warsztatach uczę jak się zrelaksować, jak się odprężyć, jak się ucieszyć, jak dostroić wibracje do tych nowych rzeczy, które się przyciąga. To jest istotne, ponieważ jeśli one są różne to nie spotkają się. Kiedy jestem smutna to przyciągam odpowiednie do mojego stanu ducha sytuacje. Jeśli jestem pozamykana na mężczyzn, to choćbym spotkała idealnego – będę miała trudności ze związaniem się. To właśnie krok po kroku pokazuję. Dlatego bez znaczenia jaki temat wybieram. Czy to kobiecość, zmysłowość, czy praca – mamy posługiwać się tymi narzędziami po to, żeby iść do przodu. Pokazuję jak spotkać się z własnymi myślami, z tym co my chcemy i jak wyrzucić je na zewnątrz, ponieważ na zewnątrz wyglądają zupełnie inaczej.



