Stereotypy, oszustwa, matactwa wzmagają brak zaufania w społeczeństwie i jest przyczyną izolacji. Jak przeciwdziałać problemowi, nie oceniać pochopnie i na co zwracać uwagę w zawieraniu nowych znajomości wyjaśnia psycholog z Centrum Psychologiczno-Szkoleniowego, Pani Katarzyna Tyszka.
Agnieszka Strupiechowska: Zacznijmy naszą rozmowę od problemu akcji charytatywnych. Część naszego społeczeństwa wątpi w dobre intencje organizatorów takich przedsięwzięć i niemal wszędzie widzi oszustwa. Czy te obawy są słuszne? I czy wobec tego powinniśmy rezygnować z pomagania?
Katarzyna Tyszka: To trudny do rozwiązania problem. Wpływ na postrzeganie organizacji charytatywnych jako potencjalnych oszustów mają wszelkie afery wykrywane w fundacjach oraz osoby, które faktycznie oszukują. Tracą na tym, niestety, i te uczciwe organizacje, które naprawdę chcą pomóc. Dlatego też powinny one dawać jak najwięcej dowodów swojej uczciwej działalności. Przedstawiać zakupiony sprzęt, sprawozdania w ogólno dostępnych miejscach i przede wszystkim na bieżąco (np. w internecie). Dzięki temu każdy będzie mógł sprawdzić na co są przeznaczane jego pieniądze kiedy tylko będzie chciał. Jeśli jako darczyńcy mamy wątpliwość co do uczciwości akcji charytatywnej, to dokładnie sprawdzajmy. Od wolontariuszy oczekujmy legitymacji lub wpłacajmy pieniądze na konto czy przez sms. Szukajmy również informacji i opinii na temat samej fundacji. Możemy ich poszukać w KRS lub spisie organizacji pozarządowych. Pamiętajmy przy tym, że warto pomagać innym - to ma zawsze sens.
AS.: Podobne odczucia mamy w stosunku do niektórych subkultur. Osoby z takich kręgów nie muszą być od razu bandziorami, ale tak ich często postrzegamy. Zatem czy nasze obawy są słuszne czy tylko poddajemy się stereotypom?
KT.: To prawda. Czasem poddajemy się stereotypom, czyli grupowym przekonaniom, zazwyczaj negatywnym, nieprawdziwym i niewystarczająco uzasadnionym oraz opornym na argumentację informacjom przekazywanym często z ust do ust. Zdarza się jednak, że sami doświadczamy określonych zachowań ze strony pewnych osób lub jesteśmy świadkami zdarzeń i na tej podstawie budujemy swoją opinię o subkulturach. W jednym i drugim przypadku możemy być nastawieni lękowo lub agresywnie, bo generalizujemy.
Powinniśmy unikać generalizowania bo fakt, że ktoś słucha innej muzyki, wygląda inaczej niż my nie znaczy, że jest złym człowiekiem, który może nam zagrażać. Wiele zależy jednak od okoliczności, nastawienia emocjonalnego i czasu. Jeśli mamy go mało, a kontekst nie jest sprzyjający lub mamy niewiele informacji, wtedy zdarza się, że korzystamy ze stereotypów. I czasem taka postawa faktycznie może nas uchronić przed niebezpieczeństwem. Jeśli jednak ktoś mimo innego sposobu bycia, ubierania się, wyglądu, nie zachowuje się agresywnie, to nie musimy poddawać się naszym obawom i jeśli mamy na to czas, możemy spróbować go poznać. Może się wtedy okazać, że ta pozornie dziwna osoba jest całkiem ciekawym człowiekiem, z którym warto się zaprzyjaźnić.
AS.: Dlaczego potrafimy tak szybko wydawać błędne sądy i ulegać stereotypom, a boimy się zaufać i zwyczajnie porozmawiać?
KT.: Korzystamy z uproszczeń, bo tak jest łatwiej i szybciej. Dzieje się tak szczególnie wówczas, gdy nie mamy pełnych informacji na temat tego, co się dzieje, na temat określonych osób. Czasem, jeśli mamy silnie zakorzeniony stereotyp, może być ciężko zachować się czy myśleć inaczej niż on nakazuje. Wówczas mamy tendencje do ignorowania cech indywidualnych jednostki, do której on się odnosi. Nie bierzemy też pod uwagę okoliczności, które mogły wywołać charakterystyczne dla danego stereotypu cechy. Jeśli nie mamy dobrych doświadczeń z określoną grupą, a stereotyp był cały czas podtrzymywany, to czasem dopiero przypadek powodujący zdobycie nowej relacji z daną osobą lub grupą osób, może spowodować zmianę naszego myślenia na bardziej pozytywne. Warto przeanalizować swoje zachowania i myślenie o innych pod kątem myślenia stereotypowego i jeśli takie znajdziemy, warto popracować nad tym, aby wyjść poza ten schemat poznawczy. Może okazać się, że wiele na tym zyskamy.
AS.: W jaki sposób możemy walczyć z brakiem zaufania w społeczeństwie i z czego ono wynika?
KT.: Zaufanie jest istotną wartością w społeczeństwie. Jest potrzebne do tworzenia, budowania, do pójścia naprzód. Jest dobrem, z którego korzystanie przyczynia się do rozwoju społeczeństwa w szerokim tego słowa znaczeniu i na wielu płaszczyznach. Brak zaufania w społeczeństwie bierze się z doświadczeń, jakie serwują nam politycy, organizacje, pracodawcy i… my sami, a które przekazują media. Trudno jest ufać kiedy nieustannie słyszymy o kradzieżach, łapówkach, oszustwach między sąsiadami, niebezpieczeństwach związanych z zagrożeniem życia. Ludzie czują się oszukiwani i niesprawiedliwie traktowani. Szczególnie kiedy słyszą, że kolejny polityk przyszedł do pracy pijany i nie poniósł konsekwencji. Podczas gdy „zwykły” obywatel za ten sam występek zostaje zwolniony z pracy i to dyscyplinarnie (oczywiście jest to uzasadnione). Trudno jest ufać w sprawiedliwość społeczną i w to, że rządzący naszym państwem naprawdę chcą walczyć o interesy społeczeństwa, skoro nie widać rezultatów tej pracy, ale bardzo często puste fotele w sejmie podczas obrad i głosowań.
W tej sytuacji walka z brakiem zaufania, to raczej budowanie na nowo wartości moralnych, autorytetów. Wiary w to, że ludzie u władzy mogą być uczciwi i solidnie wywiązywać się ze swoich obowiązków. Na takie nowe doświadczenia potrzeba jednak czasu, być może nawet lat, ponieważ nowej rzeczywistości nie da się zbudować szybko. Wydaje się tu być prawdziwym powiedzenie „Zaufanie łatwo zburzyć, ale trudno odbudować”. Jeśli jednak mówiąc o społeczeństwie zawęzimy swoje rozważania tylko do grupy, jaką jest rodzina, znajomi czy współpracownicy, okazuje się, że w większości ufamy najbliższym. Tak twierdzi 76-99% z nas - w zależności czy chodzi o rodzinę czy sąsiada. W stosunku do nieznajomych nie jesteśmy już tak otwarci. Tylko 26% Polaków uważa, że większości ludziom można ufać (badania CBOS 2008). Mówiąc o tych zawężonych grupach społecznych można stwierdzić, że każdy z nas musi sam zapracować na zaufanie partnera, współpracownika, sąsiada.
AS.: Do czego może nas doprowadzić podejrzewanie wszystkich o oszustwa? Czy nie dążymy przez to do jeszcze większej izolacji?
KT.: Podejrzewanie wszystkich o złe zamiary w stosunku do nas, nie tylko będzie prowadziło do jeszcze większej izolacji, ale również może być objawem poważniejszych zaburzeń psychicznych. Jeśli mamy wrażenie, że wszyscy w około źle nam życzą i spiskują przeciwko nam, to warto skorzystać z pomocy lekarza psychiatry, aby sprawdzić czy nasze podejrzenia nie kryją w sobie jakiegoś zaburzenia. Osobom podejrzliwym będzie ponadto trudno nawiązać relacje, a następnie je utrzymać. A to dlatego, że nie chętnie przyjaźnimy się z osobami, które wszędzie widzą zagrożenie i oszustwo. Wolimy obracać się w przyjaznym środowisku i podtrzymywać znajomości, które dają nam spokój i dobry nastrój.
AS.: Dlaczego chętniej nawiązujemy znajomości w Internecie? Uważamy, że dzięki wirtualnemu spotkaniu jesteśmy bezpieczniejsi?
KT. : Chętniej? To zależy, o kim mówimy. Nie sądzę, aby to była jakaś ogólna zasada. Faktycznie, niektóre osoby mogą wierzyć, że są bardziej bezpieczne jeśli poznają kogoś najpierw przez internet. Jednak to nie zawsze musi być prawda bo, niestety, nie wszyscy podają w profilach prawdę o sobie, mimo że w tym co piszą mogą być bardzo przekonujący.
Jest wiele opracowań na ten temat, choćby o Cyberprzemocy, które przedstawiają zagrożenia, jakie niosą za sobą internetowe znajomości. Jedno z nich można znaleźć na mojej stronie www.centrumpsychologia.pl. Niekiedy ludzie nie podają prawdy o sobie rejestrując swój profil, jak również później na etapie „poznawania się”. I dopiero z czasem dowiadujemy się, że zamiary naszego rozmówcy są inne niż przedstawione w profilu albo, że wiek nie ten, zdjęcie kolegi lub modela. Czasami ukrywany jest też stan cywilny, a nasz rozmówca szuka jedynie romansu. Powstaje więc pytanie czy bezpieczniej poznawać kogoś w realnym świecie, żeby móc zobaczyć i spojrzeć w oczy osobie z którą rozmawiamy, czy raczej liczyć na szczęście, że ta poznana w internecie okaże się prawdziwa. Chociaż oczywiście i tak się zdarza.
Jeśli wybieramy internet, to często dlatego, że nie mamy czasu na zawieranie nowych znajomości, lub jesteśmy skryci, nie mamy z kim wyjść do kina, mamy niską samoocenę, nie akceptujemy siebie, własnego ciała lub wyglądu ogólnie. Liczymy, że w internecie uda nam się wysupłać tego jedynego w tym wielkim świecie, który zaakceptuje to, jakimi jesteśmy zewnętrznie, bo wcześniej będzie miał możliwość poznać nasze „wnętrze”.
W świecie wirtualnym możemy być kim chcemy - odważni, piękni, pełni osiągnięć - możemy się kreować. Jeśli mimo tego znajomość się nie uda, uważamy że nie poniesiemy przy tym tak dużych strat emocjonalnych związanych z porażką. Uważamy tak, bo wydaje się nam, że porażka poniesiona w świecie rzeczywistym jest bardziej bolesna, niż ta internetowa. Warto jednak przy tym pamiętać, że poznając się przez internet nie doskonalimy umiejętności interpersonalnych, które są tak ważne w relacjach z innymi ludźmi i wpływają na ich budowanie.
AS. : Na co wobec tego powinniśmy zwracać uwagę w zawieraniu nowych znajomości, żeby w razie czego uniknąć rozczarowania?
KT. : To zależy czy mówimy o zawieraniu znajomości internetowych czy realnych. W realnych znajomościach zwracajmy uwagę na spójność wszystkich wypowiedzi, ale też spójność komunikatów werbalnych i niewerbalnych. Bierzmy pod uwagę zainteresowania, sposób spędzania czasu, relacje rodzinne, sposób reagowania w różnych sytuacjach, skłonność do przemilczania problemów lub rozmawiania o nich, a także równowagę emocjonalną. Niekiedy mamy tendencję do pomijania ważnych rzeczy, niezauważania ich, a odkrywamy je na nowo dopiero wtedy, kiedy już poważnie zaczynają nam przeszkadzać.
W zawieraniu internetowych znajomości, podobnie jak w sytuacjach realnych, warto zwracać uwagę na spójność wypowiedzi, oczekiwania, zainteresowania, sposób rozmowy, chęć odpowiadania na nasze pytania i wątpliwości. Ponadto należy dokładnie czytać profil danej osoby – czy jest pełny i jakie zawiera informacje. Powinniśmy już na początku dopytywać o to co nas nurtuje albo budzi wątpliwości, przykładowo, „Jakie znaczenie niesie za sobą pojęcie „przyjaciel”? I tak możemy dowiedzieć się, że dla kogoś będzie to bratnia dusza na dobre i złe, a dla innej osoby będzie to po prostu kochanek, kochanka, z którym będzie mógł porozmawiać o wszystkim, w tym o kłopotach z żoną czy mężem. Być może takie analizowanie zabierze trochę romantyzmu w budowaniu znajomości, ale z drugiej strony może nas uchronić przed oszustwem matrymonialnym.
Przy zawieraniu znajomości w sposób zarówno tradycyjny, jak i internetowy, dobrze jest pamiętać o powiedzeniu: „Zalety dziel, a wady mnóż przez 5”, bo z czasem zalety przestaną być tak zauważalne, a wady staną się dużo bardziej widoczne. Miejmy to powiedzenie na uwadze, ale oczywiście patrzmy na nie z przymrużeniem oka.




