Agnieszka Chylińska na polskim rynku muzycznym zadebiutowała mając 18 lat, jako wokalistka rockowego zespołu O.N.A. Bezkompromisowa, zbuntowana, prowokująca artystka swoimi wypowiedziami zawsze wzbudzała wiele kontrowersji. Do historii przejdzie jej apel do nauczycieli, który wygłosiła na jednej z gali Fryderyków. Przez lata swojej kariery scenicznej pozostawała wierna wizerunkowi ostrej rockmanki. Teraz, wraz z wydaniem nowego albumu „Modern Rocking” (23. 10 premiera płyty) artystka pokazuje fanom zupełnie nowe, zaskakujące oblicze.
Utwór promujący nowy album Chylińskiej nosi tytuł „Nie mogę Cię zapomnieć”. Słuchając tej piosenki po raz pierwszy trudno przyzwyczaić się do charakterystycznego, rockowego głosu Chylińskiej w otoczeniu elektronicznej, dancowej wręcz muzyki. Na myśl nasuwają się raczej skojarzenia z niektórymi piosenkami Reni Jusis czy Róisín Murphy.
Jednak nie tylko brzmienie ostatnich poczynań Chylińskiej jest zaskakujące. Do piosenki powstał bowiem teledysk, który stanowi dowód na to, że przemiana artystki dotyczy również jej wizerunku. W clipie, ubrana w obcisłe body świetnie podkreślające wspaniałą jak się okazuje figurę oraz profesjonalne buty do tańca, piosenkarka prezentuje seksowny taniec, niczym ten, do którego w swoich wideoklipach przyzwyczaiły nas Madonna czy Shakira.
Sama artystka tak drastyczną zmianę w swojej twórczości tłumaczy przełamaniem się i wyjściem poza narzucany sobie przez lata schemat rockmanki. Chylińska tak mocno przywiązała się do swego dotychczasowego wizerunku, że zamknięta była na wszelką nowość i odmienność od schematu, co z kolei bardzo ograniczało jej rozwój jako artystki. Teraz, kiedy nabrała odwagi, dojrzałości, dystansu do siebie i swojej kariery oraz nowego spojrzenia na rzeczywistość jest gotowa aby spróbować czegoś nowego, czegoś co będzie bardziej pasowało do jej dojrzalsze, bardziej kobiecej strony osobowości.
Nowy pomysł na siebie i swoją twórczość zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu. Fani przyzwyczajeni do rockowej Chylińskiej będą musieli pogodzić się z faktem, że Agnieszka przynajmniej na razie porzuciła ostre brzmienia na rzecz bardziej melodyjnych, dancowych dźwięków. Zamiast zbuntowanej, bezpośredniej i często kontrowersyjnej rockmanki mamy dojrzałą i świadomą swojej kobiecości artystkę. Trudno orzekać które wcielenie Chylińskiej jest lepsze, zbyt mocno bowiem różnią się one od siebie. Niewątpliwie jednak świadczą o tym, że zarówno osobowościowo, jak i artystycznie artystka ewoluuje.
Pozostaje życzyć powodzenia i pogratulować odwagi. W polskim showbiznesie taki eksperyment na własnym wizerunku to nie lada wyzwanie. Miejmy nadzieję, że po pierwszym szoku fani zaakceptują i pokochają swoją idolkę również w jej nowym wcieleniu.







