Niezwykły monodram o charakterze osobistego wyznania. Jest w nim opowieść o wewnętrznych bataliach, nieudanej miłości i uporze, który każe biec dalej. Ale monodram nie opowiada o życiu artystki, której niezwykły talent rozbłysł w szalonych latach 60., lecz szybko został zniszczony przez narkotyki i alkohol.
Z biografii Janis Joplin jest tu tylko jeden, ale ważny wątek: los młodej dziewczyny, nieakceptowanej przez małomiasteczkowe środowisko. Na przekór wszystkim postanowiła zrealizować marzenia. Dlatego śpiewała, wykrzykując cały swój bunt. Historia ta posłużyła Jolancie Litwin-Sarzyńskiej do stworzenia alternatywnej opowieści o spełnionych marzeniach.
- To jest monodram muzyczny, w którym świat Janis przeplata się ze światem współczesnym i moim własnym życiem. Nie gram Janis i nie próbuję jej naśladować. Była niepowtarzalna i osobna. Każda próba wejścia w jej skórę skazywałaby przedsięwzięcie na niepowodzenie – powiedziała w jednym z wywiadów aktorka.
Tę opowieść przeniesiono w warszwskiej Romie w nasze czasy i nasze realia. Oglądamy współczesną dziewczynę, która chce wyrwać się w wielki świat i zostać artystką. Ma te same marzenia, ale brakuje jej siły i wiary, dlatego w końcu godzi się na życie u boku męża. Nie jest całkowicie szczęśliwa, pomaga jej fakt, że pozostała wierna piosenkom Janis Joplin. Tekst monodramu jest zgrabny, ale to typowe spoiwo łączące w całość 15 piosenek Janis Joplin. I dla nich warto wybrać się na spektakl - mówią więcej o Janis, o jej samotności, poszukiwaniu miłości i zrozumienia, niż niejedna biografia poświęcona tej artystce.
Piosenki przetłumaczyli na język polski Maciejka Mazan i Daniel Wyszogrodzki. „Moja mama Janis” to popis nie tylko aktorski, ale także wokalny. Jednak Jolanta Litwin-Sarzyńska nie próbuje naśladować gwiazdy – proponuje własną interpretację jej piosenek. Ten monodram to osobiste, momentami tragiczne i szczere do bólu wyznanie, a przy okazji portret współczesnej kobiety.
Monodram „Moja mama Janis” trzeba po prostu zobaczyć. Koniecznie!
(rok) www.my21.pl



