Pierwsze kroki
Sport, jak również i taniec, był obecny w jej życiu zawsze. Gimnastykę artystyczną zaczęła trenować mając zaledwie sześć lat. W tej dyscyplinie zaszła daleko, zdobywając Mistrzostwo Polski Juniorów. Nieustanna chęć rozwijania się spowodowała, iż w szóstej klasie szkoły podstawowej zaczęła uczyć się także tańca. Początkowo był to taniec standardowy i łacina, który później zamieniła na rock’n’roll sportowy. W rozwijaniu nowej pasji pomagały jej umiejętności zdobyte podczas intensywnych treningów gimnastyki artystycznej. W trakcie pierwszego roku studiów rozpoczęła treningi tańca nowoczesnego w szkole Agustina Egurroli. Sport był bardzo ważną częścią jej życia i zajmował wiele czasu. Mimo wszystko nie poddawała się i stale dążyła do zdobywania nowych umiejętności, często pokonując własne słabości. Dlaczego się nie zniechęciła?
Aktywna
Marzenie o własnej firmie było czymś kuszącym i czuła, że musi o nie powalczyć. Jednak zakładanie własnej działalności nie jest takie proste. Wymaga wielu przemyśleń, kalkulacji, rozważań za i przeciw.
Dzięki ciężkiej pracy, wiary w siebie i wytrwałości, dwa lata temu Marta otworzyła swój pierwszy fitness klub tylko dla kobiet w Falenicy, który nazwała „Aktywna”. Dlaczego zdecydowała się na klub tylko dla Pań? Jednym z założeń było stworzenie miejsca, w którym każda kobieta mogłaby odpocząć od trudów dnia codziennego. Nie tylko od pracy, ale i od wszelkich innych zajęć.
Zdaniem Marty kobiety poświęcają mnóstwo czasu innym, dlatego chciała stworzyć miejsce, gdzie mogłyby zrelaksować się i odpocząć. W momencie, kiedy zaczynamy uprawiać sport naszą motywacją jest często chęć schudnięcia, jednak po pewnym czasie zmienia się nasz system wartości i na pierwszym miejscu pojawia się lepsze samopoczucie i wiara w siebie, dzięki której mogłybyśmy, gdyby to tylko było możliwe, przenosić góry. Marta zadbała o to, by każda kobieta czuła się u niej wyjątkowa. Dlatego też zawsze do dyspozycji klientek jest osobisty trener, z którym można porozmawiać o wszystkim, nie tylko o sporcie. Jednym z założeń Marty było stworzenie takiego miejsca, które nie kojarzyłoby się jedynie z wysiłkiem i sportem, ale w którym każda Pani, niezależnie od wieku, czułaby się wyjątkowa i wiedziała, że tutaj nie musi się o nic martwić, bo tutaj to o nią troszczyć mają się inni. Chciała stworzyć społeczność kobiet, które spotykałyby się podczas ćwiczeń, w saunie. Mogłyby później pójść do studia paznokci czy świetnie się bawić podczas jednego z maratonów tematycznych, które organizuje. Pomysł okazał się udany i klub coraz lepiej prosperuje, zdobywając coraz więcej klientek.
V-DANCE
W pewnym momencie powróciła miłość do tańca i w „Aktywnej” powstała szkoła tańca dla dzieci i młodzieży, w której uczą uczestnicy programu „You can dance”. Gdy pytam Martę, czy nie jest to najlepsza reklama, odpowiada, że faktycznie może to wpłynąć na czyjąś decyzję o rozpoczęciu nauki w szkole V-DANCE. Jednak to od razu widać czy ktoś chce tańczyć, bo to jest jego pasja, czy przyszedł z ciekawości i nie ma predyspozycji, a przede wszystkim chęci do nauki. Nie zależy jej na rozgłosie. Dla niej najważniejsze jest to, że instruktorzy z YCD są profesjonalistami i że do szkoły tańca V-DANCE przychodzą dzieciaki z pasją, które chcą nauczyć się czegoś nowego. Zależało jej na stworzeniu miejsca dla dzieci, w którym mogłyby realizować się, zamiast marnować czas na bezproduktywne rozrywki. A że w pobliżu nie ma takiego miejsca dla młodzieży, to pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Marta ma nadzieję, że uda się i jej, i instruktorom, zarazić młodych ludzi miłością do tańca, i że stanie się to dla nich sposobem na życie, tak jak dla nich.
Przede wszystkim rozwój
Marta nieustannie dba nie tylko o rozwój klubu, ale i swoich pracowników, dla których organizuje wewnętrzne szkolenia, dzięki którym stale mogą podnosić swoje kwalifikacje. Sama również bierze udział w różnych kursach i konwencjach fitness. Mimo sukcesu, jakim niewątpliwie jest dobrze prosperujący klub, pozostaje wierna swojemu motto: ”daj z siebie wszystko, a otrzymasz jeszcze więcej” i nie spoczywa na laurach. Obecnie prowadzi mniej zajęć niż na początku. Niedawno zdobyła europejską licencję "Trenera asystenta" wydawaną przez Polski Związek Fitness i Wellness, który jest członkiem EFCA - European Fitness Centre Association. Jej klub, jako jeden z nielicznych, należy do Polskiego Związku Fitness i Wellness, co otwiera drzwi do światowego fitnessu, a co za tym idzie – wielu możliwości. Obecnie chce skupić się na propagowaniu zdrowego trybu życia i uświadamianiu społeczeństwa, które nie dba o swoje zdrowie. Wierzy, że sport ma wpływ nie tylko na zdrowie, ale i na całe nasze życie. Ma też kolejne marzenie – stworzenie sieci swoich fitness klubów.
Gdy pytam czy nie żałuje, że nie pracuje na etacie, bez wahania odpowiada, że nie.
Jaka jest zatem recepta na sukces według Marty?
Idąc za radą Marty, drogie Czytelniczki, nie bójcie się walczyć o marzenia. Ryzyko niwelujcie poprzez kursy i wierzcie w siebie, bo tak jak śpiewała dzieciom Majka Jeżowska - marzenia się spełniają. Trzeba tylko w nie wierzyć.



