Kobietą być
14.01.10

Marta Jabłońska

Sport zawsze był obecny w jej życiu i to z nim wiązała swoją przyszłość. Mistrzyni Polski Juniorów w gimnastyce artystycznej i miłośniczka tańca, którego uczyła się m.in. u Agustina Egurroli. Po studiach spełniła największe marzenie – otworzyła swój pierwszy fitness klub. Na tym nie koniec, bo Marta Jabłońska ma kolejne marzenia i wiarę, że i tym razem spełnią się. 

Pierwsze kroki

Sport, jak również i taniec, był obecny w jej życiu zawsze. Gimnastykę artystyczną zaczęła trenować mając zaledwie sześć lat. W tej dyscyplinie zaszła daleko, zdobywając Mistrzostwo Polski Juniorów. Nieustanna chęć rozwijania się spowodowała, iż w szóstej klasie szkoły podstawowej zaczęła uczyć się także tańca. Początkowo był to taniec standardowy i łacina, który później zamieniła na rock’n’roll sportowy. W rozwijaniu nowej pasji pomagały jej umiejętności zdobyte podczas intensywnych treningów gimnastyki artystycznej. W trakcie pierwszego roku studiów rozpoczęła treningi tańca nowoczesnego w szkole Agustina Egurroli. Sport był bardzo ważną częścią jej życia i zajmował wiele czasu. Mimo wszystko nie poddawała się i stale dążyła do zdobywania nowych umiejętności, często pokonując własne słabości. Dlaczego się nie zniechęciła?

 
– To była moja pasja. Od zawsze sport kojarzył mi się nie tylko z rekreacją, ale i z zabawą. A po za tym z chęcią współzawodnictwa, która dodatkowo motywuje, a przecież w każdym drzemie żyłka współzawodnictwa – mówi Marta.
 
Z każdym rokiem wyznaczała sobie nowe cele, do których zawsze wytrwale dążyła. Będąc na studiach na kierunku Turystyka i rekreacja, skupiała się przede wszystkim właśnie na rekreacji. W związku z czym ukończyła mnóstwo kursów, m.in. na instruktora fitness. Dzięki temu mogła prowadzić zajęcia fitness dla studentów, a następnie podjąć pracę w jednym z fitness klubów. Mimo pracy na etacie Marta marzyła o czymś innym – o własnym klubie, w którym mogłaby realizować wszelkie pomysły i nie byłaby przez nikogo ograniczana. 

Aktywna

Marzenie o własnej firmie było czymś kuszącym i czuła, że musi o nie powalczyć. Jednak zakładanie własnej działalności nie jest takie proste. Wymaga wielu przemyśleń, kalkulacji, rozważań za i przeciw.

 
– To nie jest tak, że miałam marzenie o własnym klubie i od razu je spełniłam. Początkowo było nierealne. Musiałam zgłębić wiedzę z zakresu marketingu, stworzyć dobry biznes plan. Było mnóstwo kalkulacji. Wszystko po to, by maksymalnie zmniejszyć ryzyko. To też nie było tak, że ten klub założyło dwóch biznesmenów. Nie chcę mówić o pieniądzach, ale klub to nie jest kiosk ruchu, tylko naprawdę ogromne przedsięwzięcie.

Dzięki ciężkiej pracy, wiary w siebie i wytrwałości, dwa lata temu Marta otworzyła swój pierwszy fitness klub tylko dla kobiet w Falenicy, który nazwała „Aktywna”. Dlaczego zdecydowała się na klub tylko dla Pań? Jednym z założeń było stworzenie miejsca, w którym każda kobieta mogłaby odpocząć od trudów dnia codziennego. Nie tylko od pracy, ale i od wszelkich innych zajęć.

 
– Obecnie jesteśmy bardzo zaabsorbowane różnego rodzaju czynnościami i zajęciami. Troszczymy się o dzieci, partnerów, dom, a do tego wszystkiego dodać należy jeszcze pracę i niejednokrotnie spędzone w niej nadgodziny. To wszystko sprawia, że zaniedbujemy własne zdrowie i siebie.

Zdaniem Marty kobiety poświęcają mnóstwo czasu innym, dlatego chciała stworzyć miejsce, gdzie mogłyby zrelaksować się i odpocząć. W momencie, kiedy zaczynamy uprawiać sport naszą motywacją jest często chęć schudnięcia, jednak po pewnym czasie zmienia się nasz system wartości i na pierwszym miejscu pojawia się lepsze samopoczucie i wiara w siebie, dzięki której mogłybyśmy, gdyby to tylko było możliwe, przenosić góry. Marta zadbała o to, by każda kobieta czuła się u niej wyjątkowa. Dlatego też zawsze do dyspozycji klientek jest osobisty trener, z którym można porozmawiać o wszystkim, nie tylko o sporcie. Jednym z założeń Marty było stworzenie takiego miejsca, które nie kojarzyłoby się jedynie z wysiłkiem i sportem, ale w którym każda Pani, niezależnie od wieku, czułaby się wyjątkowa i wiedziała, że tutaj nie musi się o nic martwić, bo tutaj to o nią troszczyć mają się inni. Chciała stworzyć społeczność kobiet, które spotykałyby się podczas ćwiczeń, w saunie. Mogłyby później pójść do studia paznokci czy świetnie się bawić podczas jednego z maratonów tematycznych, które organizuje. Pomysł okazał się udany i klub coraz lepiej prosperuje, zdobywając coraz więcej klientek. 

V-DANCE

W pewnym momencie powróciła miłość do tańca i w „Aktywnej” powstała szkoła tańca dla dzieci i młodzieży, w której uczą uczestnicy programu „You can dance”. Gdy pytam Martę, czy nie jest to najlepsza reklama, odpowiada, że faktycznie może to wpłynąć na czyjąś decyzję o rozpoczęciu nauki w szkole V-DANCE. Jednak to od razu widać czy ktoś chce tańczyć, bo to jest jego pasja, czy przyszedł z ciekawości i nie ma predyspozycji, a przede wszystkim chęci do nauki. Nie zależy jej na rozgłosie. Dla niej najważniejsze jest to, że instruktorzy z YCD są profesjonalistami i że do szkoły tańca V-DANCE przychodzą dzieciaki z pasją, które chcą nauczyć się czegoś nowego. Zależało jej na stworzeniu miejsca dla dzieci, w którym mogłyby realizować się, zamiast marnować czas na bezproduktywne rozrywki. A że w pobliżu nie ma takiego miejsca dla młodzieży, to pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Marta ma nadzieję, że uda się i jej, i instruktorom, zarazić młodych ludzi miłością do tańca, i że stanie się to dla nich sposobem na życie, tak jak dla nich. 

Przede wszystkim rozwój

Marta nieustannie dba nie tylko o rozwój klubu, ale i swoich pracowników, dla których organizuje wewnętrzne szkolenia, dzięki którym stale mogą podnosić swoje kwalifikacje. Sama również bierze udział w różnych kursach i konwencjach fitness. Mimo sukcesu, jakim niewątpliwie jest dobrze prosperujący klub, pozostaje wierna swojemu motto: ”daj z siebie wszystko, a otrzymasz jeszcze więcej” i nie spoczywa na laurach. Obecnie prowadzi mniej zajęć niż na początku. Niedawno zdobyła europejską licencję "Trenera asystenta" wydawaną przez Polski Związek Fitness i Wellness, który jest członkiem EFCA - European Fitness Centre Association. Jej klub, jako jeden z nielicznych, należy do Polskiego Związku Fitness i Wellness, co otwiera drzwi do światowego fitnessu, a co za tym idzie – wielu możliwości. Obecnie chce skupić się na propagowaniu zdrowego trybu życia i uświadamianiu społeczeństwa, które nie dba o swoje zdrowie. Wierzy, że sport ma wpływ nie tylko na zdrowie, ale i na całe nasze życie. Ma też kolejne marzenie – stworzenie sieci swoich fitness klubów.

Gdy pytam czy nie żałuje, że nie pracuje na etacie, bez wahania odpowiada, że nie.

 
– Własna firma wiąże się z pracą przez całą dobę i wszędzie. Będąc na wakacjach czy na kolacji szukam inspiracji, słucham ludzi i zastanawiam się, czego by jeszcze nie zmienić i nie polepszyć. To naturalne, ale satysfakcja i radość są ogromne. 

Jaka jest zatem recepta na sukces według Marty?
 
–  Przede wszystkim należy być wytrwałym. Dzięki uporowi i wytrwałości można osiągnąć niemal wszystko. Należy wierzyć w siebie, we własne możliwości i dążyć do realizacji marzeń. I nie jest ważne czy to jest klub fitness czy kwiaciarnia, ponieważ najważniejsza jest pasja i spełnienie zawodowe. We własnej firmie pracuje się non-stop, ale nie ma żadnych ograniczeń i można realizować wszystkie swoje pomysły, a to jest bardzo duży komfort. Dlatego też polecam to wszystkim kobietom. Nie zrażajcie się pierwszymi niepowodzeniami czy trudnościami. Walczcie o marzenia. Korzystajcie z oferowanych możliwości, np. przez Unię Europejską. Ja tak zrobiłam i niczego nie żałuję. 

Idąc za radą Marty, drogie Czytelniczki, nie bójcie się walczyć o marzenia. Ryzyko niwelujcie poprzez kursy i wierzcie w siebie, bo tak jak śpiewała dzieciom Majka Jeżowska - marzenia się spełniają. Trzeba tylko w nie wierzyć. 
 

Autor artykułu:
anies
0
Twój głos: Brak

Komentarze

Dodaj swoją opinię



1 + 4 =
Aby mieć pewność, że nie jesteś robotem, rozwiąż zadanie matematyczne, np. 1+3, wpisz 4.

Do góry

Zostań SuperKobietą

Zarejestruj Mnie
Co sądzisz o chustach do noszenia niemowląt?:



Dla Czytelniczek SuperJA przygotowaliśmy konkurs na Dzień Karmienia Piersią, który będziemy obchodzić 1.08. Macie możliwość wygrania unikalnej tuniki lub bluzki do karmienia, projektu Natalii Orłow

Ranking autorów

  • November Ocena: 5
    Ilość głosów: 2
  • paulanigga Ocena: 5
    Ilość głosów: 1
  • ofca Ocena: 4.86
    Ilość głosów: 21

Ranking artykułów