Ach, kiedyś to były czasy. Ósmego marca obchodzona z pompą. Szczęśliwie kobiety otrzymywały od mężczyzn goździki, a odwdzięczały się wódeczką. Panowie, natchnieni chwilowym uwielbieniem do płci pięknej, recytowali socrealistyczne wiersze. A potem razem odchodzili w stronę zachodzącego słońca by budować lepszą Rzeczpospolitą Ludową, z nową parą rajstop i kawą "Arabica" pod pachą. Niestety, te czasy już minęły i warto zadać sobie pytanie: czy dzień kobiet jest kobietom w ogóle potrzebny?
Wydawałoby się, że mamy XXI wiek. Wydawałoby się, że równouprawnienie, o które 100 lat temu walczyły nowojorskie kobiety, stało się faktem. A jednak tylko tak nam się wydaje. W zaciszu polskich domów dalej triumfują poglądy wyciągnięte z piwnic naszych pradziadków i szaf prababek.
Od czego jest kobieta? Oczywiście od sprzątania i gotowania. Kiedy brat Kasi wyjechał z domu na studia do Warszawy, musiał zacząć radzić sobie sam. Przeżył i z dobrym wynikiem zaliczył pierwszy rok na Politechnice. Kolejny rozpoczął już ze swoją młodszą siostrą, która też przyjechała na studia. Zgadnijcie kto od tego czasu robi mu śniadania? Siostrzyczka. Mówi otwarcie: jestem facetem i kibla czyścił nie będę. A kto? Siostrzyczka, oczywiście. Takich historii jest mnóstwo. Przypadek Oli: w trakcie moich rodzinnych uroczystości żaden mężczyzna nie pomyślałby nawet o posprzątaniu po sobie talerza. I wcale nie jest tak, że każdy z nich zarabia więcej niż swoja żona..
Jak łatwo się domyślić, nawyki dotyczące sprzątania i gotowania przerzucają się na głębsze i poważniejsze kwestie: polityki, pracy, funkcjonowania społeczeństwa. Maciej Giertych, europoseł i jeden z niewielu ludzi, którzy nie pochodzą od małpy, wydał w tym roku książkę. Nazywa się ?Równość płci?. Możemy w niej przeczytać, że kobiety wspaniale nadają się na sekretarki (pamiętają o drobiazgach, wyczuwają nastrój szefa, łagodzą napięcia). Natomiast dużo rzadziej sprawdzają się na kierowniczych stanowiskach (podejmują decyzje pod wpływem uczucia niż rozwagi, mają mniej inicjatywy, popadają w depresję).
Jak widać, feministki mają nadal dużo do zrobienia. Jednak z obecnym wizerunkiem niewiele zdziałają. Krótko zgolona, pyskata i agresywna lesbijka bez cycków, stawiająca aborcję na pierwszym miejscu wśród swoich priorytetów - tak wygląda stereotyp. Czy tylko takie kobiety chcą równości i sprawiedliwości? Oczywiste, że akceptuję wszystkie kobiety, ale tego typu feministki nie mają zbyt wielkiej siły przekonywania. Spełniona matka trójki dzieci propagująca równouprawnienie - oto mój ideał. Bo czy każda kobieta musi być rekinem biznesu? Nie. Ale każda powinna mieć świadomość, że jeżeli zechce, to może nim być.
Dzień Kobiet trwa tylko 24 godziny. W ciągu jednego dnia na pewno niewiele się zmieni. Będą manifestacje feministek - manify, będą reportaże w telewizji, kwiaciarnie zwiększą obroty. Czy za kolejnych 100 lat Dzień Kobiet będzie potrzebny? Jakkolwiek dobrze będzie z równouprawnieniem, myślę, że żadna kobieta nie odmówi panu róży, tulipana czy nawet goździka. Nawet gdyby, w ramach uprawnienia, miałaby mu się odwdzięczyć tym samym.




