20.01.10

I po co ten Dzień Kobiet?

Ach, kiedyś to były czasy. Ósmego marca obchodzona z pompą. Szczęśliwie kobiety otrzymywały od mężczyzn goździki, a odwdzięczały się wódeczką. Panowie, natchnieni chwilowym uwielbieniem do płci pięknej, recytowali socrealistyczne wiersze. A potem razem odchodzili w stronę zachodzącego słońca by budować lepszą Rzeczpospolitą Ludową, z nową parą rajstop i kawą "Arabica" pod pachą. Niestety, te czasy już minęły i warto zadać sobie pytanie: czy dzień kobiet jest kobietom w ogóle potrzebny?

Wydawałoby się, że mamy XXI wiek. Wydawałoby się, że równouprawnienie, o które 100 lat temu walczyły nowojorskie kobiety, stało się faktem. A jednak tylko tak nam się wydaje. W zaciszu polskich domów dalej triumfują poglądy wyciągnięte z piwnic naszych pradziadków i szaf prababek.

Od czego jest kobieta? Oczywiście od sprzątania i gotowania. Kiedy brat Kasi wyjechał z domu na studia do Warszawy, musiał zacząć radzić sobie sam. Przeżył i z dobrym wynikiem zaliczył pierwszy rok na Politechnice. Kolejny rozpoczął już ze swoją młodszą siostrą, która też przyjechała na studia. Zgadnijcie kto od tego czasu robi mu śniadania? Siostrzyczka. Mówi otwarcie: jestem facetem i kibla czyścił nie będę. A kto? Siostrzyczka, oczywiście. Takich historii jest mnóstwo. Przypadek Oli: w trakcie moich rodzinnych uroczystości żaden mężczyzna nie pomyślałby nawet o posprzątaniu po sobie talerza. I wcale nie jest tak, że każdy z nich zarabia więcej niż swoja żona..

Jak łatwo się domyślić, nawyki dotyczące sprzątania i gotowania przerzucają się na głębsze i poważniejsze kwestie: polityki, pracy, funkcjonowania społeczeństwa. Maciej Giertych, europoseł i jeden z niewielu ludzi, którzy nie pochodzą od małpy, wydał w tym roku książkę. Nazywa się ?Równość płci?. Możemy w niej przeczytać, że kobiety wspaniale nadają się na sekretarki (pamiętają o drobiazgach, wyczuwają nastrój szefa, łagodzą napięcia). Natomiast dużo rzadziej sprawdzają się na kierowniczych stanowiskach (podejmują decyzje pod wpływem uczucia niż rozwagi, mają mniej inicjatywy, popadają w depresję).

Jak widać, feministki mają nadal dużo do zrobienia. Jednak z obecnym wizerunkiem niewiele zdziałają. Krótko zgolona, pyskata i agresywna lesbijka bez cycków, stawiająca aborcję na pierwszym miejscu wśród swoich priorytetów - tak wygląda stereotyp. Czy tylko takie kobiety chcą równości i sprawiedliwości? Oczywiste, że akceptuję wszystkie kobiety, ale tego typu feministki nie mają zbyt wielkiej siły przekonywania. Spełniona matka trójki dzieci propagująca równouprawnienie - oto mój ideał. Bo czy każda kobieta musi być rekinem biznesu? Nie. Ale każda powinna mieć świadomość, że jeżeli zechce, to może nim być.

Dzień Kobiet trwa tylko 24 godziny. W ciągu jednego dnia na pewno niewiele się zmieni. Będą manifestacje feministek - manify, będą reportaże w telewizji, kwiaciarnie zwiększą obroty. Czy za kolejnych 100 lat Dzień Kobiet będzie potrzebny? Jakkolwiek dobrze będzie z równouprawnieniem, myślę, że żadna kobieta nie odmówi panu róży, tulipana czy nawet goździka. Nawet gdyby, w ramach uprawnienia, miałaby mu się odwdzięczyć tym samym.

Autor artykułu:
marynarz
5
Twój głos: Brak Średnia: 5 (2 głosy(-ów))

Komentarze

Kobieta czy feministka? nicavera 2010, luty 7 - 13:59

Przecież to prawda, że kobieta ma takie cechy które umożliwiają jej sprawniejsze wykonywanie pewnych czynności(prowadzenie domu - bo ma podzielność uwagi, opieka nad dziećmi - bo ma więcej cierpliwości, robienie zakupów - bo wie, czego w domu brakuje jak go prowadzi), ale to nie znaczy, że jest gorsza. Poza tym są kobiety, których do domu nie ciągnie i wolą karierę zawodową i równość płci polega na tym, żeby jej ją zapewnić na takim samym poziomie.

Nie każdy przeciwnik UE musi dążyć do jej zlikwidowania prawda? Tak samo nie każda kobieta, która domaga się pewnych praw jest feministką. Uważam, że kobiety i mężczyźni na takich samych stanowiskach powinni mieć takie same płace. Uważam,że facetowi korona z głowy nie spadnie kiedy wyczyści kibel.

Ale uważam też, że facet powinien przede wszystkim zapewnić byt swojej rodzinie, kiedy kobieta zdecyduje się na prowadzenie domu. Uważam, że do faceta obowiązku należy zapewnienie kobiecie poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

Nie jestem feministką ale uważam, że jeśli kobieta chce się rozwijać a facet zostać w domu z dziećmi, nie powinno to nikogo dziwić. W końcu wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy różne charaktery.

Dodaj swoją opinię



1 + 4 =
Aby mieć pewność, że nie jesteś robotem, rozwiąż zadanie matematyczne, np. 1+3, wpisz 4.

Do góry