SuperJa:
Na swoim profilu na muzzo.pl napisałaś, że muzyka Cię wypełnia, uwrażliwia. Jest wspólnikiem radości, smutku jak i chwil szaleństwa. Od jak dawna jest Twoją pasją?Gosia "Kawa" Kawińska: Może zabrzmi to trywialnie, ale muzyka jest moja pasją od zawsze. Odkąd pamiętam, moje życie było wypełnione śpiewem i muzyką. Bez odtwarzacza mp3 nie wyjdę z domu. Słucham różnorodnych wykonawców. Nie jestem osobą, która lubi się szufladkować. Ortodoksji w muzyce mówię stanowcze nie (śmiech).
SuperJa: W jaki sposób rozwijasz swój talent? I kiedy odkryłaś, że chciałabyś zostać profesjonalną wokalistką?
SuperJa: Mimo wszystko zamiast szkoły muzycznej, wokalnej, zdecydowałaś się podjąć studia dziennikarskie. Dlaczego?
SuperJa: To mogła by być dla Ciebie duża szansa, by przeskoczyć na kolejny etap. Czego się obawiasz?
GKK: Po prostu uważam, że nie jestem jeszcze gotowa. Nie chcę żeby było tak, że pójdę i spalę się, spanikuję, bo za mało umiem. Czuję, że muszę się jeszcze sporo nauczyć, zanim zaśpiewam przed szerszą publiką. Muszę czuć pełną kontrolę nad swoim głosem. Podchodzę do tego bardziej profesjonalnie, niż niektórzy. Nie chodzi o to, by coś tam umieć i od razu biec na casting. Bo talent to nie wszystko. Najpierw trzeba talent oszlifować i dopiero później pokazywać, a nie na odwrót. Bo dopiero oszlifowany diament, zyskuje na wartości.
SuperJa: Nie lubisz szufladkować siebie. Słuchasz rocka, popu, r&b, poezji śpiewanej? To dość duża rozbieżność. W jakim gatunku czujesz się najlepiej?
SuperJa: Na muzzo napisałaś, że chętnie nawiążesz współpracę z profesjonalnym zespołem. Z drugiej strony nadal nie jesteś jeszcze gotowa na skok na głęboka wodę, więc jaki miałby być ten zespół?
GKK: Napisałam w swoim profilu, że może być to zespół, bądź muzyk. Zależy mi na tym, aby ktoś dla mnie komponował, żebym miała własny repertuar czy w przypadku zespołu - nasz. Wtedy mogłabym, gdy tylko poczuję się na siłach, wystartować.
SuperJa: Jak niemal każdy masz swoich idoli. Jednak w Twoim przypadku ich grono jest naprawdę pokaźne, od Edyty Górniak, Beyonce, Edyty Geppert, po Ryśka Riedla, Michała Bajora, Marylę Rodowicz, Hannę Banaszak i wielu innych. Ciężko Ci wybrać kilku?
GKK: Napisałam, że dzięki tym artystom kształtuję swoją osobowość muzyczną. Właśnie to zależy od tego, że nie skupiam się na konkretnym gatunku muzycznym, ale na stanie mojego ducha. Jestem bardzo wrażliwą osobą i gdy zamykam się na świat, to słucham Ryśka Riedla, który był według mnie najbardziej autentyczną postacią na polskim rynku muzycznym. Jego utwory zawsze poruszają mnie do głębi, szarpią emocjami, pobudzają wyobraźnię. Najbliższa memu sercu w tej alienacji jest twórczość właśnie Riedla, a także Bajora, Geppert i Jeff`a Buckley`a. Zaś gdy czuję przypływ energii, szaleństwa, wtedy słucham czegoś lżejszego np. Beyonce. Kiedy przychodzi czas melancholii, wspomnień, najlepsza jest Łobaszewska. Gdy jestem zakochana - Presley. I tak dalej.
SuperJa: Wspomniałaś o Jeff?ie Buckley`u. Mnie osobiście jego twórczość nie jest znana. Co takiego fascynującego jest w jego muzyce i czym Ciebie osobiście zachwyca?
GKK: Eteryczność, magnetyzm, zmysłowość... Pierwszym utworem Jaff`a, jaki usłyszałam był: "Lover, you`ve should come over". Wpadłam na niego przypadkiem. To była miłość od pierwszego usłyszenia. Wykonania Jeff`a są nie do podrobienia. Ta niesamowita ekspresja, naturalność i głos... Ciepły, wysoki, przeszywający. Słucham go zawsze z wypiekami na twarzy. Niestety, nie jest znany szerszej publiczności, bo nie był nastawiony na komercję. Może gdyby żył dłużej, zdążyłby poszerzyć grono słuchaczy. Ale, jak mówią, wielcy ludzie żyją krótko.
SuperJa: "Czekam z niecierpliwością na kolejne utwory. Wiem, że Twój talent wokalny nie obejdzie się bez echa." To jeden z komentarzy na Twoim profilu. Masz już pierwszych fanów.
GKK: Może nie fanów, ale osoby, które czekają na coś mojego. Piosenkę Edyty Geppert nagrywałam u znajomych, w amatorskim studiu (śmiech). Kolega, który mnie nagrywał, nie miał wcześniej doświadczenia z takim głosem jak mój. Musiałam co chwilę przybliżać się do mikrofonu lub oddalać, w zależności od dynamiki utworu, by nie było sprzężeń. Dlatego, nie jest to efekt do końca satysfakcjonujący mnie, bo nie mogłam skupić się na tym, co najważniejsze, czyli interpretacji i wyśpiewaniu czystych dźwięków. Było naprawdę i śmiesznie, i ciężko.
SuperJa: W piosence "Jaka róża taki cierń" dajesz popis swoich umiejętności wokalnych. Masz mocny głos. Wiesz może jaką skalą głosu operujesz?
SuperJa: Coraz więcej wokalistek pisze teksty piosenek, komponuje. Posiadasz jakieś doświadczenie w twórczości własnej?
SuperJa: O czym chcesz śpiewać? Jakie tematy poruszasz w swoich tekstach?
GKK: W muzyce lepiej odnajduję się w tematyce trudnej, poruszającej nawet skrajne emocje. Piszę głównie o miłości, o której powstaje wiele pięknych utworów. Jest to nie wyczerpane źródło inspiracji dla artystów. Chcę śpiewać o życiu: o przyjaźni, rozstaniach, powrotach, miłości trudnej, platonicznej, nieosiągalnej. Nie wiem jak to dokładnie nazwać? ale chciałabym poprzez moje piosenki dotykać tego, co jest często w nas skryte, schowane pod maskami.
SuperJa: Dlaczego wybrałaś utwór Edyty Geppert na swoją pierwszą piosenkę?
GKK: To ciekawa historia... Moja mama uwielbiała twórczość Edyty Geppert, a ta piosenka była jej ulubioną i często jak byłam dzieckiem jej słuchała. Później zapomniałam o Edycie. Przypomniałam sobie o niej na warsztatach wokalnych. Uczyliśmy się śpiewać tę piosenkę w grupie, co było dla mnie dość niezrozumiałe, bo piosenka, która jest tak intymna i traktuje o śmierci, nie powinna być moim zdaniem rozkładana na głosy. Myślę, że ta piosenka dojrzewała cały czas we mnie. Mimo, że jest to bardzo trudny utwór, to po powrocie z warsztatów zdecydowałam się go nagrać.
SuperJa: Co było by dla Ciebie sukcesem?
GKK: Przede wszystkim pełna świadomość swojego głosu i operowania nim tak, żebym mogła zawsze być usatysfakcjonowana występem. Chcę mieć dobrze wypracowaną technikę, i to będzie mój osobisty sukces, na który właśnie pracuję i czekam.
W kwestii marzeń nie będę wyjątkiem. Tym, co jest spełnieniem dla artysty, jest oczywiście nagranie dobrej płyty. Jednak obecnie chcę się skupić na nauce, rozwijaniu się, oswajaniu z publiką. A drugim marzeniem jest praca w teatrze muzycznym - Studio Buffo.
SuperJa: Jednak Studio Buffo ma wielu krytyków. Zwłaszcza krytykowany jest Janusz Józefowicz, który ponoć od pewnego czasu stawia głównie na show.
SuperJa: W jednym z wywiadów Bobby Mc Ferrin powiedział, że przed publicznością powinno się choć przez kilka minut śpiewać tak, jak w ogródku, w domu, by przez te kilka minut najważniejszy był śpiew. A co jest dla Ciebie ważniejsze - wokal czy show?



