Choć w Polsce znany stosunkowo od niedawna, dancehall ma już ponad 30 lat. Ostatnio zrobiło się o nim głośno za sprawą Uli „Afro” Fryc, która w programie „Mam Talent” doszła do półfinału. Czyżby niedaleki kuzyn skocznego reggae miał szansę podbić taneczne parkiety nad Wisłą? Spróbujmy przyjrzeć się bliżej o co tyle hałasu.
Wybuchowa mieszanka
Ojczyzną dancehallu jest słoneczna Jamajka i jak łatwo się zorientować gatunek ten wywodzi się z dobrze znanego nam reggae. Za początki tej muzyki uznaje się lata 70’, jednak prawdziwy debiut i wyjście spod ziemi to pierwsza połowa lat 80’ i koniec ery niepodzielnie królującego na muzycznej scenie Jamajki Boba Marleya. Pierwotnie terminem dance hall określano duże pomieszczenie, w którym ludzie spotykali się, aby wspólnie tańczyć. Wkrótce zaczęto nazywać tak nową odmianę muzyki reggae. Powolnie snujące się dźwięki roots reggae bardzo różnią się jednak od niezwykle ekspresyjnego i żywiołowego dancehall. Tę wybuchową mieszankę tworzę cyfrowe podkłady zwane riddimami oraz „nawijający” do nich DJ-e. Za największych światowych wykonawców dancehall uważa się Elephant Man, Buju Banton, Yellowman, Bennie Man, międzynarodowy rozgłos tej muzyce zapewnił jednak znany również u nas Sean Paul.
Dancehall to muzyka, która zdaje się być stworzona do tańca. Przy jej niezwykle szybkich, a jednocześnie bardzo melodyjnych, porywających rytmach trudno ustać spokojnie. Jeden z weteranów tego gatunku, Winston Blade, w swoich wywiadach twierdził, że taniec to absolutnie podstawowa umiejętność, jaką powinien posiadać każdy Jamajczyk. Okiełznanie sztuki poruszania się w rytm muzyki to niemalże obywatelski obowiązek każdego mieszkańca tej słonecznej wyspy.
Na Jamajce pojawiła się również kult Dancehall Queen, czyli kobiety tańczącej najlepiej i najsensowniej. Od wielu lat organizowany jest tam konkurs, podczas którego spośród rzeszy uczestniczek wybierana jest ta której przyznaje się zaszczytny tytuł Dancehall Queen. Jak się okazuje z dużym powodzeniem swoich sił próbują w nim również Polki.
Polka nie gorsza od Jamajek
Do Polski nowa odmiana tańca i muzyki trafiła z dość dużym opóźnieniem. Oficjalne Mistrzostwa Polski w tańcu dancehall po raz pierwszy zorganizowano w 2005 roku. Ogromna szkoda że tak późno Polacy dowiedzieli się o jamajskich rytmach bo jak się okazuje wśród naszych rodaków a ściślej mówiąc rodaczek znajdują się prawdziwe talenty. Ostatnim objawieniem w tej dziedzinie okazała się Ula „Afro” Fryc. 21-letnia tancerka ze Świdnicy jest ostatnią Mistrzynią Polski w dancehall, doszła do półfinałów programu "Mam Talent", wystąpiła w kilku teledyskach hip hopowych. Największym sukcesem Uli jest jednak zajęcie II miejsca w konkursie International Dancehall Queen 2009, gdzie rywalkami naszej rodaczki były tancerki z całego świata, w tym wiele rodowitych mieszkanek Jamajki. Ula „Afro” trenuje taniec od 4 roku życie. Długie lata zajęło jej poszukiwanie stylu, w którym będzie mogła w pełni się realizować. Trzy lata temu natrafiła na filmiki z nagraniami dziewcząt tańczących dancehall. Jak twierdzi ta niezwykła energia, agresja i jednoczesny wdzięk oraz urok bijące z ich ruchów sprawiły, że poszukująca dotychczas tancerka odnalazła swoje powołanie. Od tego czasu dancehall pochłonął ją na dobre, a sukcesy jakie odnosi w tej dziedzinie są dowodem na to, że tam gdzie talent łączy się z pasją nie ma przeszkód nie do pokonania.
fot. http://www.dancehallqueen.pl/



