Artystka i doktor nauk politycznych. Porzuciła karierę naukową, by zająć się w pełni działalnością artystyczną. Ostatnio kobieta w podróży przez Kraków, Koszalin i Szczecin do Florencji na VII Międzynarodowe Biennale Sztuki Współczesnej. Jest jedną z nielicznych osób z Polski wystawiających tam swoje prace. Twórczyni „światów równoległych” zachwycających symbolicznym użyciem nasyconych barw, angażujących odbiorców do melancholijnej refleksji. Po drugiej stronie obrazów Joanny Borkowskiej czeka to, co sobie sami wyśnimy, kontemplując kolory i kształty. Witajcie w wielowątkowym abstrakcjonizmie.
SuperJa: Jak to się stało, ze zajęła się Pani malarstwem?
Joanna Borkowska: Malarstwo było dla mnie świetną zabawą, szczególnie, kiedy byłam dzieckiem. Uwielbiałam rysować portrety, malować pejzaże, naśladować mistrzów, ale przeważnie robiłam to wtedy, kiedy byłam chora i nie mogłam wychodzić z domu. Zawsze byłam bardzo aktywna i miałam dziesiątki zainteresowań. Szczerze mówiąc, gdyby 15 lat temu ktoś mi powiedział, że moim całym światem stanie się malarstwo, to potraktowałabym to za dobry żart. W skrócie mogę powiedzieć, że poważniej malarstwem zajęłam się wtedy, kiedy zaczęłam odkrywać samą siebie, dochodząc do własnej esencji (Jung nazwałby to procesem ujaźniania). W zasadzie od jakiś dziesięciu lat zaczęłam inaczej widzieć, odbierać kolory, otaczającą mnie rzeczywistość. Wtedy pojawiło się pragnienie przeniesienia na płótno świata widzianego inaczej niż dotychczas. Aby przekazać swoją wizję, zaczęłam wymyślać różnorodne metody i techniki malarskie. Im więcej malowałam, tym więcej spływało na mnie pomysłów i wizji, do tego stopnia, że ciężko mi było pogodzić to z praca na UJ, gdzie wykładałam filozofię polityczną i stosunki międzynarodowe.
S.J.: Czyli była to pasja, która czekała "uśpiona" na właściwy czas, by w pełni się zrealizowała?
J.B.: Myślę, że nie tylko moja pasja była uśpiona, to ja przez prawie trzydzieści lat żyłam w półśnie i w końcu doznałam przebudzenia. Jednak ciężko obiektywnie stwierdzić na ile jestem świadoma: w moim przypadku na pewno malowanie i koncentracja na „tu i teraz” bardzo pomagają w procesie tzw. budzenia. Jedno jest pewne: moja pasja staje się moją obsesją. Ciągle mam wiele pomysłów i szukam nowych środków wyrazu. W projekcie audiowizualnym, nad którym obecnie pracuję, wykorzystuję obrazy, dźwięk, światło i film. Ciągle staram się nadążyć za swoimi wizjami i czasem niełatwo je zrealizować.
S.J.: Jakie są Pani malarskie najważniejsze inspiracje?
J.B.: Moją inspiracją jest Natura, czyli wszystko to, co jest widzialne i to, czego oczyma zobaczyć nie sposób. Moje malarstwo opiera się głównie na komunikacji z bytami na poziomie materialnym, a także w świecie idei. Pociągają mnie zjawiska dość odległe i bliskie zarazem, którymi zajmuje się fizyka kwantowa. W szczególności interesują mnie kosmos oraz konstrukcja wszechświata. Jednak zawsze największe wyzwanie dla mnie stanowi próba eksplorowania i przekazania obrazu emocji i zjawisk takich jak ból, radość, opuszczenie, miłość, śmierć. Jest to bardzo ciekawa, ale też bardzo wyczerpująca praca.
S.J.: Jak Pani obrazy trafiły na prestiżową wystawę we Florencji?
J.B.: O Biennale we Florencji dowiedziałam się przypadkowo, przy okazji konkursu malarskiego. Pomyślałam,, że byłoby wspaniale zaprezentować prace na tak ogromnej, międzynarodowej wystawie. Wysłałam katalog do komisji, która dokonywała selekcji artystów i po paru tygodniach dostałam zaproszenie wraz z całą dokumentacją. Początek był prosty, problemy zaczęły się, kiedy w dobie największego kryzysu próbowałam znaleźć sponsorów, którzy pokryliby koszty rejestracji, transportu obrazów i mojego utrzymania we Florencji. Na szczęście, z pomocą rodziny, przyjaciół oraz wsparciem ze strony województwa zachodniopomorskiego i Muzeum Narodowego w Szczecinie, udało mi się tutaj dotrzeć. Bez wątpienia wysiłek się opłacił. W ciągu długich dziewięciu miesięcy, zmagając się z wieloma przeciwnościami, poznałam kilka wspaniałych, otwartych osób, które bezinteresownie pomogły mi w działaniach artystycznych. Między innymi dzięki tej inicjatywie została zorganizowana duża wystawa moich prac w Muzeum Narodowym w Szczecinie, którą można zobaczyć jeszcze do końca grudnia. Jak widać, życie jest pełne niespodzianek i możliwości, trzeba tylko wykonać pierwszy krok, a później następny i tak krok po kroku zawsze się dojdzie do celu, a i tak wszystko to, co najfajniejsze spotykamy po drodze.
Wystawę „Światy równoległe” w Muzeum Narodowym w Szczecinie można oglądać do 3. stycznia 2010.
fot.
From the Other Side (2009)
Prace Joanny Borkowskiej można także zobaczyć na stronach:
http://www.agree.net.pl/content/cosmic-gate
http://www.artnet.com/artist/425941584/joanna-borkowska.html
http://www.absolutearts.com/joannaborkowska
http://www.joannaborkowska.com



