Mam na imię Julia...
Przyjechałam natychmiast, gdy się dowiedziałam. Najszybciej jak mogłam. Cały czas w autobusie płakałam, jednocześnie mając nadzieję, że to pomyłka, że kiedy stanę w drzwiach weźmiesz mnie w ramiona i szepniesz do ucha „tęskniłem. Jak dobrze, że jesteś….”
Więc już jestem, kochany. Stoję w progu i wołam, ale ty nie przychodzisz, nie witasz mnie, nie biegniesz do restauracji po zamówiony wcześniej obiad. Jednak ja, jak zwykłam robić w czasie gdy czekałeś na dania, wezmę prysznic i szybciutko się rozpakuję.
To Twoja wina...
Przeczytałam w gazecie, że jeśli ktoś, jakaś kobieta, przeżyła stratę dziecka, to jeśli chce, może Wam o tym napisać. Więc piszę. Chociaż nie wiem czy moja opowieść kwalifikuje się do tego tematu. Bo moje dziecko się nie urodziło jeszcze, kiedy… Ale to nie było też zwyczajne poronienie, więc... Od początku...
Z miłości do mężczyzn
"Jestem humanistką. Stawiam na człowieka. Najlepiej dwa razy dziennie” - bez mrugnięcia okiem powtórzę za bohaterką najnowszej polskiej komedii. Skrzypiące łóżko doprowadza mnie do szału. Zwłaszcza jeśli skrzypi dość miarowo. Jeśli skrzypi za ścianą u sąsiada, a ja muszę się tym ekscesom przysłuchiwać, raczej zachwycona nie jestem, szczególnie gdy u mnie posucha. Okresy posuchy zdarzają mi się coraz częściej i są coraz dłuższe, wprost proporcjonalnie do mojego wieku, co jest całkiem zrozumiałe.








