Smutna
Smutna była szczęśliwa. Nareszcie szczęśliwa. Ileż to razy kłócili się o jej smutne oczy, o to, że ciągle płacze. Że wszystko widzi w czarnych kolorach.
- Na co tak patrzysz?- pytał gdy przyłapał ją na wpatrywaniu się w lusterko.
-Szukam go. Patrzę czy jest.
- Nie szukaj. Nie patrz czy jest, ale patrz czy go nie ma- odpowiadał spokojnie.
Odcinki "po"
Co ty mówisz. To prawda? Nie, nie dotykaj mnie. Zostaw. Jak mogłeś. Jak mogłeś mnie zamienić. Na nią? Nie, nie przestanę krzyczeć. Właśnie, że będę krzyczeć. Jesteś ostatnią osobą, która może mi mówić, co mam robić, a co nie!
Z nim będziesz szczęśliwsza
Jest ósma rano. Wchodzisz do łazienki i podciągasz roletę w oknie, wpuszczając promienie słońca do środka. Stajesz przed lustrem, szlafrok swobodnie zsuwa się z twojego ciała . Masz na sobie tylko bieliznę. Słońce, zaproszone do łazienki, oświetla twoją twarz, widzisz wszystkie swoje zmarszczki. Trzy kurze łapki wokół oczu, po trzy z każdej strony.
Jedna -najdłuższa- dochodzi aż do skroni. Lubisz te zmarszczki, bo są dowodami na to, że bywałaś jednak szczęśliwa. Wyrzeźbił je twój śmiech. To zmarszczki szczęścia.
Mam na imię Julia...
Przyjechałam natychmiast, gdy się dowiedziałam. Najszybciej jak mogłam. Cały czas w autobusie płakałam, jednocześnie mając nadzieję, że to pomyłka, że kiedy stanę w drzwiach weźmiesz mnie w ramiona i szepniesz do ucha „tęskniłem. Jak dobrze, że jesteś….”
Więc już jestem, kochany. Stoję w progu i wołam, ale ty nie przychodzisz, nie witasz mnie, nie biegniesz do restauracji po zamówiony wcześniej obiad. Jednak ja, jak zwykłam robić w czasie gdy czekałeś na dania, wezmę prysznic i szybciutko się rozpakuję.
To Twoja wina...
Przeczytałam w gazecie, że jeśli ktoś, jakaś kobieta, przeżyła stratę dziecka, to jeśli chce, może Wam o tym napisać. Więc piszę. Chociaż nie wiem czy moja opowieść kwalifikuje się do tego tematu. Bo moje dziecko się nie urodziło jeszcze, kiedy… Ale to nie było też zwyczajne poronienie, więc... Od początku...
Nie kłam kochanie
Jestem artystką. W zasadzie nie wiedziałabym, że jestem, gdyby nie pewna impreza u znajomych. Wyjątkowo nie miałam ochoty wypić wznoszonego na moją cześć toastu, gdyż brzydzę się obłudą. Trzecia podjęta przez mojego upartego kolegę próba napicia się ze mną wódki zakończyła się fiaskiem, ale została zauważona przez gości, którzy dociekać zaczęli, dlaczego, ach dlaczego nie chcę wypić za swoje zdrowie z kolegą moim, Robertem..
Nie jest za późno
Przychodził do niej codziennie. Choć nie zawsze tak było. Gdy spotkali się po raz pierwszy, ona pomyślała tylko: fajny facet. A on pewnie nawet nie zdołał wyłuskać jej z tłumu. Po kilku miesiącach trafili na siebie ponownie. Tym razem już wiedzieli, że się spotkają. Kilkoro znajomych i oni. Piwo i rozmowa o dupie Maryni. Była tak spięta, że ciężko było jej wydusić z siebie kilka słów. Tak bardzo bała się, żeby nie wyjść na idiotkę, że wyszła na mruka.
Z miłości do mężczyzn
"Jestem humanistką. Stawiam na człowieka. Najlepiej dwa razy dziennie” - bez mrugnięcia okiem powtórzę za bohaterką najnowszej polskiej komedii. Skrzypiące łóżko doprowadza mnie do szału. Zwłaszcza jeśli skrzypi dość miarowo. Jeśli skrzypi za ścianą u sąsiada, a ja muszę się tym ekscesom przysłuchiwać, raczej zachwycona nie jestem, szczególnie gdy u mnie posucha. Okresy posuchy zdarzają mi się coraz częściej i są coraz dłuższe, wprost proporcjonalnie do mojego wieku, co jest całkiem zrozumiałe.








